"Podobno świat nie akceptuje innych, a przecież każdy jest inny"
- Veronica!!! - Oho... Coś się dzieje, skoro matka mnie woła...
-Taaaak?
-Na dół! - Szybko biegnę po schodach.
-Nom? -Widzę moją mamę, która stoi zmartwiona po środku kuchni. W śmiesznym fartuszku, cała w mącę.... Pewnie piecze ciasto na niedzielę. Kuchenne światło odbija się w jej jasnych blond włosach, w zwykle wesołych, zielonych jej oczach jest niepokój. Szybko wyciera ręcę w fartuch. "Pewnie czas na wpierdol" cholera jesna odwal się już.
- Pani Birdway do mnie dzwoniła. Jest bardzo zmartwiona twoim zachowaniem w ostatnich dniach. - Ojej... I się zaczyna...
-Mamo, nic się nie dzieje, jest w porządku, wszystko OK. Jak zawsze. - uśmiecham się i próbuję wziąć kawałek czekoladowego ciastka.
-Veronico Sophie Jay, zostaw te ciastka!
-Ale mamoooo...
-Najpierw powiedz mi co się dzieje.
-Ale przecież mówię, że nic się nie dzieje.
-Gdyby nic się nie działo, nauczycielka nie dzwoniłaby do mnie!
-Nie krzycz na mnie!
-Nie krzyczę!
-Owszem!
-To powiedz mi co się dzieje!
-Nic!
-Przecież widzę! Co robię źle?!
-Gdyby tata tu był, wszystko byłoby dobrze! -
Mama szybko wciągnęła powietrze przez nos. -O nie... Powiedziałam to?
-Veronica...
-Przepraszam. Nie chciałam tego powiedzieć... Mamuś. - podeszłam do mamy.
-Veronica... Weź ciastko i idź na górę. Odrób lekcje, w poniedziałek macie sprawdzian z geografii. Obiad będzie za 40 min...
-Mamo...
-Proszę. Idź na górę. - Ze łzami w oczach pobiegłam po schodach. Jedno słowo. "Kurwa"
- Dobra, jeszcze raz, na spokojnie, ale teraz czas na przerwę, bo z tobą nie wytrzymam.
- Tak, dzięki. Hej, a czy my no wiesz... Em... Możemy no wiesz z ludzkimi kobietami... No... Ekhem...
- Jesteś prawdziwym idiotą Styles.
- A czy ty..
- Nie chcę o tym gadać ok, a już na pewno nie z tobą.
-Ok.... Stary.... Spoko, luz - powiedziałem szczerząc zęby.
-Zamknij się żółtodziobie.
-To co dziś będziemy robić? Wysysać krew z sarenek, łamać kości ptaszków, a może ruchać króliczki?
-To nie playboy Styles. - warknął Zayn.
-Ale może być, nieprawdaż? Trzeba tylko znaleźć jakiegoś puszystego, różowego króliczka i...
-Styles, morda w kubeł. OK?
-Nie widzę w okolicy żadnego, więc Sorki mamorki, ale nope.
-Kurwa Styles. Nie udawaj idioty.
-Jaaaa? Ależ o czym ty mówisz? - Zayn popatrzył się na mnie spode łba.
-Skup się udający-idiotę-idioto. Jutro jedziemy do miasta. Cywilizowanego miasta z normalnymi ludźmi, którzy mają normalne rodziny i jedzą normalne żarcie. Kumasz?
Po raz pierwszy się zamknąłem. Do ludzi? Tak dawno między nimi nie byłem. Ciekawe jak to się wszystko pozmieniało...
-Nie wolno Ci polować na ludzi, nie zwracaj na siebie uwagi i nie zawieraj znajomości z "normalnymi".
- Dlaczego?
- Bo z doświadczenia wiem, że to zawsze się źle kończy...
- Z doświadczenia?
- tak.
_____________________________________________
No heej :) jak wam się podoba? Noo i mam do was pytanie, ale proszę, aby KAŻDY NAPISAŁ SWOJE ZDANIE W KOMENTARZU. Więc, chodzi o to, czy rozdziały mają być czesto i krótkie, czy powiedzmy raz w tygodniu, ale długie? Dobrze więc piszcie. Miłego dnia/nocy. Trzymajcie się i się nie puszczajcie, pa :)