"Pamiętaj, że aby przezwyciężyć strach, musisz najpierw go mieć"
Zadzwonił dzwonek, co oznaczało tylko jedno - rozmowa z panią Birdway.
-Veronica, czy możesz mi powiedzieć, co się ostatnio z Tobą dzieje?
-Nic się nie dzieje, proszę pani. Ja po prostu...
-No właśnie. Po prostu co? Codziennie spóźniasz się na pierwsze lekcje, jak już na nich jesteś, to myślami błądzisz zupełnie gdzie indziej.... Chcesz o tym porozmawiać? - Dokończyła swój monolog. Tak... Właśnie o tym marzę kobieto...
-Nie, naprawdę nic mi nie jest.
-Ciężko mi w to uwierzyć, ale skoro tak uważasz to możesz już isć. Ale jeśli jednak...
-Tak, tak. Pani dowie się pierwsza. Dowiedzenia! "Przyznaj się nie cierpisz tej baby" Matko, co się ze mną dzieje.... Mam ochotę kłócić się z głosem w mojej głowie. "Może dlatego, że jesteś żałosna" Przestań! Zamknij się już! Dobra... Co ja robię. Czas już iść postarać się o tą pracę, bo całe życie nie bedę na utrzymaniu rodziców.
Ok. Już jestem. Czas na podbój Starbucksa!
-Witam. W czym mogę pomóc? - całkiem miły ten sprzedwca. "Gówno prawda. Po prostu chciałabyś, żeby Cię..." Przestań! Nie teraz! Ja na serio chcę tą pracę! Masz się uspokoić w tej chwili! "Uuuu... A jak nie to co?" prooooszę.
- Dobra, więc tak, musisz najpierw wypatrzeć, gdzie jest ta pulsująca żyła. Co prawda, powinienem powiedzieć ci co dalej, ale myślę, że nie jesteś taki głupi i się domyślasz. Więc patrz. - zakończył Malik, po czym wbił się zębami w sarnę.
- O Boże...
- Wymiękasz?
- Ja? Nie... Teraz moja kolej.
- Proszę bardzo, tylko nie popuść chłopczyku.
- Pff... - Dobra, przecież nie jestem dzieckiem, tylko wampirem. Poradzę sobie. Ok, no to sorry mała, ale jak tego nie zrobię Zayn mnie znienawidzi jeszcze bardziej... Już tak blisko... No nie dam rady. Pierdole to.
- Wiedziałem, że nie dasz rady. Jesteś żałosny Styles.
- Ja nie mogę...
- To było do przewidzenie. Dobra, póki co, będziesz wciskał w siebie kupną tandetę, ale to cię nie ominie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz